piątek, 9 listopada 2012

Effy.

Effy 

Wednesday 5 August

A cafe in Venice


Fuck it's hot here. I finally took my boots off and put on flipflops yesterday. Some green Havaianas Mum bought me for a stupid amount of money. I felt naked in them at first. My boots and I have been through a lot od shit together. Like, they're my armour.
I got up really early this morning. I just couldn't face sitting at that table with its weird plastic top eating disgustig hard Italian bread and jam, with Mum putting on the fake happy act, trying to think of thins for us to do together. She must have read that fucking Time Out Guide to Venice back to front, and now she wants us to go on a culture tour together. Make sure that no part of Venice is left unturned.
She's trying, I know she is, but everything about her gets on my nerves.
Since our first day, I was hoping I'd bump into Aldo again. I'd even go extra slowly past his floor and stop in the stairwell, listening for his door to open. I didn't have the balls to actually knock on it.
But this morning we collided by the pigeon holes. He was sorting through his post. My flipflops were making even more of a racket than my boots as I stepped down towards him. I dpn't do embarrassed, but I came close then. Aldo looked up at me and smiled. 
'Good morning,' he said. 'How are you and your mother settling in?'
'Good thanks.' I looked at the mail in his hand. 'You've got a lot of letter.'
Aldo sighed. 'Yes, yes. Always bills to pay, money for my wife's lawyers. Money for my children...And this apartment. It never ends.'
My wife. Who'd fucked someone else? I wondered. Him, or her?
'You've got kids?' I asked innocently, playing for time. 'You don't live with them?'
'I am getting divorced form their mother,' Aldo said. 'It is necessary to be apart from them. Though I don't want to be. It's hard.' He waved a brown envelope at me. 'And it is very expensive!'
'Sorry,' I said. 'It must be a bit shit.'
Aldo shrugged and stuffed the letters in his jacket pocket. He gave me a sidelong look.
'And where is your father?' he said straightforwadly.
'I have no idea.' My turn to shrug. 'They're separated.'
'I'm sorry. Poor you,' he said. 'It's hardest on children.'
We fell silent. Nice bloke I thought. Kind, but too nosey.
'So, Effy,' he said after a bit. 'What are you doing today?'
'Dunno. Maybe explore some more,' I said. 'And get lost, probably.'
'It is a labyrinthine city, there is definitely a risk of that if you don't know it.' He paused. 'But sometimes it can be...liberating to be lost.' He looked straight into my eyes as he spoke. 'Don't you think?'
Come with me.
'Maybe you could come...show me around?'
He looked at his watch and then, just then, I saw his eyes flicker over my body. He paused.
'Why not?' he said. 'It will do me goo, too.' He gestured me through the door fisrt. 'Let's go.'
'Where are we going?' I asked.
'Santa Maria dei Miracoli,' he said, rolling the words on his tongue.
I imagined that tongue on other places. My tits for starters/
'And that is?'
'A church.'
'Great.'
'You'll love it,' he said.
'I'm an atheist,' I said.
He shook his head, frowning a little. 'Come on. You are surely more intellligent than that.'
Jesus. I seemed to have turned into Katie Fitch. The queen of thick and shallow.
'It was a joke,' I said feebly. 'Sort of.'
Aldo smiled encouragingly at me.
'Ah. The English sense of humour! I need time to adapt I think.'

We walked through a maze of cobbled streets and alleys where, up above, washing dried on balcony rails, and we shooed ayway all the half-starved cats to arrive in a small, scruffy square. A bell was tolling loudly.
'Here,' said Aldo, pointing at a weird flat-fronted building. 'The most beautiful place in Venice.'
It looked like nothing to me. Not like the church Dad used to drag me and my brother Tony to every Sunday when we were kids. Back when Dad fancied himself as 'spiritual'. Total bollocks obviously. That church had been big, gothic, imposing. This one looked like nothing from outside.
Aldo sensed I wasn't exactly bowled over. 'Just you wait,' he whispered, smiling like he was about to share some amazing secret.
I felt a jolt as he took my hand and led me quietly through the hude wooden doors inside and across centuries-old marble flagstones, and then I could see his point. The walls were literally coverd with brown and ivory marble patterns, leading up to a crazily high, carved wooden ceiling. It was Awesome. I could have immersed myseld in it even more if I hadn't been so conscious of Aldo's hand on my back, right between my shoulder blades.
'Well?' he said. 'What do you think?'
'I think it's fucking amazing,' I whispered.
Aldo leaned closer and whispered back in my ear, 'Your use of language is somewhat inappropriate, Effy, but your heart is in the right place.'
'Thank you,' I said, strangely thrilled.
He was wrong, though. My heart was really not in the right place.

___________________

Effy 

Środa 5 Sierpnia

Kawiarenka w Wenecji


Kurwa, ale tu gorąco. W końcu zdjęłam wczoraj moje wysokie buty i założyłam klapki. Jakieś zielone Havaianas, które mama kupiła mi za śmieszną sumę pieniędzy. Na początku czułam się w nich nago. Moje buty i ja przeszliśmy przez sporo gówna razem. Są jakby moją zbroją.
Wstałam naprawdę wcześnie tego ranka. Nie mogłam po prostu stawić czoła siedzeniu przy tym stole, z tym dziwnym, plastikowym blatem i jedzeniu obrzydliwego, twardego, włoskiego chleba z dżemem, z mamą udającą radość i próbującą wymyślić dla nas rzeczy do robienia razem. Musiała przeczytać ten pieprzony przewodnik po Wenecji od deski do deski, i teraz chce, żebyśmy sobie zrobiły kulturalną wycieczkę. Upewnić się, że żadna część Wenecji nie zostanie niezwiedzona.
Stara się, wiem, że się stara, ale wszystko w niej działa mi na nerwy.
Od naszego pierwszego dnia, miałam nadzieję, że znów wpadnę na Aldo. Mijałam jego piętro w ekstra wolnym tempie, zatrzymując się na schodach i nadsłuchując czy jego drzwi się otworzą. Nie miałam jaj, żeby zapukać.
Ale tego ranka wpadliśmy na siebie w holu ze skrzynkami pocztowymi. Przeglądał swoją pocztę. Moje klapki powodowały nawet większy hałas niż moje wysokie buty, kiedy schodziłam na dół w jego kierunku. Nie zawstydzam się, więc podeszłam bliżej. Aldo podniósł wzrok i uśmiechnął się. 
'Dzień dobry,' powiedział 'Jak się miewacie razem z mamą?'
'Dobrze, dzięki,' spojrzałam na pocztę w jego dłoni. 'Dostałeś sporo listów.'
Aldo westchnął. 'Tak, tak. Zawsze rachunki do zapłacenia, pieniądze dla adwokatów mojej żony. Pieniądze dla dzieci...i za to mieszkanie. To się nigdy nie kończy.'
Mojej żony.   Kto kogo wychujał? Zastanawiałam się. On, czy ona?
'Masz dzieci?' zapytałam niewinnie, grając na zwłokę. 'Nie mieszkasz z nimi?'
'Rozwodzę się z ich matką,' powiedział Aldo. 'To niezbędne, żebym był z dala od nich. Pomimo, że nie chcę. Jest ciężko.' pomachał na mnie brązową kopertą. 'I to bardzo drogie!'
'Przykro mi,' powiedziałam. 'To musi być niezłe gówno.'
Aldo wzruszył ramionami i wepchnął listy do kieszeni kurtki. Spojrzał na mnie z ukosu.
'A gdzie jest twój ojciec?' spytał otwarcie.
'Nie mam pojęcia.' tym razem ja wzruszyłam ramionami. 'Są w separacji.'
'Przykro mi. Biedactwo,' powiedział. 'To najtrudniejsze dla dzieci.'
Zapadła cisza. Miły koleś, pomyślałam. Uprzejmy, ale nie wścibski.
'Więc, Effy.' odezwał się po chwili. 'Co dziś robisz?'
'Nie wiem. Może trochę pozwiedzam,' odparłam 'I prawdopodobnie się zgubię.'
'To miasto to labirynt, zdecydowanie istnieje takie ryzyko, jeśli go nie znasz.' zrobił przerwę. 'Ale czasami zgubienie się może być...wyzwalające.' spojrzał prosto w moje oczy kiedy mówił. 'Nie uważasz?'
Chodź ze mną. 
'Może mógłbyś...oprowadzić mnie?'
Spojrzał na zegarek, a potem zobaczyłam jego oczy lustrujące moje ciało. Zatrzymał się.
'Czemu nie?' powiedział. 'Mi też dobrze to zrobi' Przepuścił mnie pierwszą w drzwiach. 'Chodźmy.'
'Dokąd idziemy?' spytałam.
'Santa Maria dei Miracoli,' odparł, zawijając słowa na języku.
Wyobraziłam sobie ten język w innych miejscach. Na moich cyckach, na początek.
'A to jest?'
'Kościół.'
'Świetnie.'
'Spodoba ci się,' powiedział.
'Jestem ateistką,' odparłam.
Potrząsnął głową, lekko marszcząc brwi. 'Daj spokój. Jesteś na pewno bardziej inteligentna na to.'
Jezu. Wydawało mi się, że zmieniłam się w Katie Fitch. Królową  głupoty i płytkości.
'To był żart,' powiedziałam słabo. 'W pewnym sensie.'
Aldo uśmiechnął się do mnie zachęcająco. 
'Ah. Angielskie poczucie humoru! Chyba potrzebuję czasu, żeby się przyzwyczaić.'

Szliśmy przez labirynt ulic i alejek wyłożonych kostką brukową, gdzie nad nami suszyło się pranie, i gdzie przeganialiśmy wszystkie w połowie wygłodniałe koty, które uciekały do małego, niechlujnego zakątka. Dzwon bił głośno.
'Tutaj,' powiedział Aldo, patrząc na dziwny, wyglądający z przodu jak mieszkanie budynek. 'Najpiękniejsze miejsce w Wenecji.'
Dla mnie wyglądało to jak nic. Nie jak kościół, do którego tata zaciągał kiedyś mnie i mojego brata, Tony'ego w każdą niedzielę, kiedy byliśmy dziećmi. Wtedy tata wyobrażał sobie siebie jako 'religijnego'. Totalne bzdury oczywiście. Tamten kościół był duży, gotycki, imponujący. Ten wyglądał na zewnątrz jak nic.
Aldo wyczuł, że nie rzuciło mnie to na kolana. 'Poczekaj,' wyszeptał, uśmiechając się jakby zamierzał podzielić się jakiś cudownym sekretem.
Poczułam wstrząs, kiedy złapał mnie za rękę i poprowadził cicho przez ogromne, drewniane drzwi do środka, potem przez wiekową marmurową posadę, i wtedy mogłam dostrzec o co mu chodziło. Ściany były dosłownie pokryte brązowymi i marmurowymi koloru kości słoniowej wzorami, prowadzącymi do góry, do szalenie wysokiego, rzeźbionego, drewnianego sufitu. To było Niesamowite. Pewnie zagłębiłabym się w tym nawet bardziej, gdyby nie to, że byłam świadoma ręki Aldo na moich plecach, dokładnie między moimi łopatkami.
'I?' powiedział. 'Co myślisz?'
'Myślę, że to kurewsko wspaniałe,' wyszeptałam.
Aldo nachylił się bliżej i wyszeptał wprost do mojego ucha, 'Twoje słownictwo jest w pewien sposób nieodpowiednie, Effy, ale twoje serce jest we właściwym miejscu.'
'Dziękuję,' powiedziałam dziwnie podekscytowana. 
Mylił się jednakże. Moje serce zdecydowanie nie było we właściwym miejscu.
____________________________
Kolejny rozdział chyba w niedzielę. ; )




2 komentarze:

  1. Tak się właśnie zastanawiałam kiedy będzie jakis rozdział z moją kochaną Eff ♥ Najlepsza postać z II generacji razem z Freedy'em i Cook'iem

    OdpowiedzUsuń